Wiewiórki atrakcją Zakopanego

Jeszcze do niedawna, aby zobaczyć na własne oczy wiewiórkę w centrum Zakopanego, trzeba było mieć sporo szczęścia i cierpliwości. Stolica Tatr jakoś specjalnie przez te ssaki nie była lubiana i wiewiórek zbyt wiele nie było.

Teraz w jednym z miejsc w Zakopanem wiewiórki zaprzyjaźniły się z busiarzami. Wystarczy tylko zastukać orzechami i już przybiegają po swój smakołyk. Ale to niejedyny przykład, że
zwierzęta przestają się bać człowieka i powoli zasiedlają miasto. Gwałtownie wzrasta bowiem populacja lisa, który pokazuje się często w bocznych uliczkach Zakopanego.
Kuba to chyba najbardziej towarzyska wiewiórka w naszym kraju, jeśli niewEuropie. Zazwyczaj ten niewielki ssak jest wyjątkowo płochliwy i do ludzi podchodzi z dystansem. Ale nie Kuba, który żyje w centrum Zakopanego i zaprzyjaźnił się z kierowcami busów, mających swój postój przy rondzie Kuźnickim. – Wystarczy, że wezmę dwa orzechy włoskie i zacznę nimi stukać, a on już biegnie – opowiada nam pan Henryk, który praktycznie codziennie coś dla wiewiórki przynosi. – Jak tylko Kuba przekonał się, że nie mamy wobec niego złych zamiarów, od razu się z nami zaprzyjaźnił. Teraz często bywa tak, że wskakuje mi na ramię i tam zajada się orzechami. Kuba zachowuje się jak prawdziwa gwiazda. Nie boi się ani obserwujących go ludzi, ani też fleszów aparatów fotograficznych. U busiarzy czuje się naprawdę bezpiecznie. Wbrew temu więc, co niektórzy myślą, okazuje się, że wiewiórka jest bardzo towarzyskim stworzeniem. – Odwiedza bowiem nas zazwyczaj kilka tych przemyślnych zwierzątek. Nieraz jedzenie, które im dajemy, chowają w dziuplach – mówi pan Henryk. Wiewiórki to niejedyne zwierzęta, jakie można ostatnio w samym Zakopanem zaobserwować. Również i lisy można spotkać w centrum miasta. – Niejeden raz widziałem przemykające lisy przez ulicę Kościeliską – mówi nam Andrzej Nester z Zakopanego. – Mam już trochę lat i nie pamiętam, abym to zwierzę widział gdzieś w mieście. Jeśli już, to się chował w lesie i nie podchodził blisko ludzi. Podobnie jest na Olczy, gdzie również lisów jest naprawdę sporo. – Zwierzęta powoli zaludniają miasta – tłumaczy Maciej Wasylkowski, lekarz weterynarii. – Musimy się z tym pogodzić, że będą podchodzić coraz bliżej naszych domów. Lisów jest więcej, bo nie chorują. Ostatni przypadek wścieklizny zanotowano w Zakopanem kilkanaście lat temu. Poza tym poprawiły się zachowania ludzi. Już nie zdarza się, aby ktoś zwierzęta zamęczał. Jesteśmy raczej przyjaźnie do nich nastawieni.

Artykuł z Gazety Krakowskiej autorstwa Przemysława Bolechowskiego.
Pozwoliłem sobie na przedruk bo pisze pan o moim teściu.
Faktycznie wiewiórek bardzo przybywa. Tylko w okolicy mojego domu jest ich trzy, a kilka lat temu trzeba było wybrać się do lasu aby je zobaczyć.
Co do ilości lisów również jest prawdą, że pojawiło się ich bardzo dużo i wcale się nie boją.
Mam zwyczaj wybierać się co tydzień na jakąś krótką wędrówkę w najbliższe okolice i za każdym razem spotykam lisa przynajmniej jednego. Podchodzą do 2-3 metrów i pewnie oczekują na jedzenie.

Wiewórki w Zakopanem